Cztery lata oporu Ukrainy wobec rosyjskiej agresji na pełną skalę. Polska konsekwentnie wspiera Ukrainę w walce o wolność

2026-04-26

Wywiad z JE Ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem z okazji 4. rocznicy pełnoskalowej wojny

Mijają cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Jak z perspektywy ambasady ocenia Pan dziś skalę wsparcia, jakie Ukraina otrzymała od Polski – zarówno w pierwszych, dramatycznych dniach wojny, jak i w kolejnych latach?

Na początku chciałbym serdecznie podziękować Pani za możliwość udzielenia tego wywiadu oraz Polsce za całe wsparcie, które okazuje Ukrainie od początku wojny aż do dziś. Otwarcie drzwi
i serc dla milionów naszych uchodźców wojennych uratowało wielu ludziom życie i dało im możliwość rozpoczęcia nowego etapu – czy to w Polsce, czy w innych krajach. Dziś starają się oni odwdzięczyć, pracując i przyczyniając się do rozwoju polskiej gospodarki. Według różnych danych ich wkład w rozwój polskiej gospodarki jest znaczący. Szacuje się, że w 2024 roku ich wkład w polskie PKB wyniósł około 2,7%, czyli mniej więcej 85 mld złotych, nie licząc podatków ani składek zdrowotnych i społecznych, które są odprowadzane.

Obecnie na terytorium Polski mieszka prawie dwa miliony obywateli Ukrainy. Około miliona przyjechało jeszcze przed pełnoskalową agresją i w dużym stopniu zdążyło się już zintegrować ze społeczeństwem polskim. Drugi milion to uchodźcy wojenni, głównie zarejestrowani w systemie UKR-PESEL. Według danych organizacji pozarządowych oraz instytucji rządowych ponad 70% z nich pracuje, utrzymując siebie, wspierając bliskich w Ukrainie.  Oczywiście część osób – szczególnie tych starszych czy będących w trudniejszej sytuacji, a także dzieci – korzysta z pomocy społecznej. Jednak podstawowa zasada pozostaje taka, że czujemy się tutaj gośćmi, więc jesteśmy wdzięczni za wszystko, co państwo i społeczeństwo polskie nam oferują.

Społeczność ukraińska w dużym stopniu integruje się z polskim społeczeństwem i stanowi jego część, co uważam za wartość dodaną. Jednocześnie Ukraińcy w Polsce są w pewnym sensie ambasadorami Ukrainy, a w przyszłości mogą być także ambasadorami Polski w Ukrainie. Ci, którzy zdecydują się wrócić, zabiorą ze sobą doświadczenia, kontakty i relacje, które mogą pomóc w rozwoju współpracy i biznesu przy odbudowie Ukrainy.

Oprócz wymiaru humanitarnego bardzo istotny był także wymiar wsparcia wojskowego. Polska jako pierwsza podjęła decyzję o udzieleniu pomocy w postaci amunicji i różnego rodzaju systemów zbrojeniowych. To wsparcie rozpoczęło się na początku wojny i jest kontynuowane w ramach dostępnych możliwości. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni, ponieważ każdy przejaw tej pomocy jest niezwykle cenny dla utrzymania frontu i zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom, co dla nas pozostaje priorytetem.

Trzeci wymiar wsparcia to niedawna mobilizacja społeczeństwa polskiego. Ujawnił się w działaniach na rzecz Ukraińców, zmagających się z mroźną zimą w miastach ogarniętych konfliktem, np. akcja „Ciepło z Polski do Kijowa”, a także w kolejne inicjatywy, które poszły jej śladem. Był to prawdziwy wyraz empatii i solidarności Polaków, pokazujący, jak społeczeństwo potrafi się zmobilizować w odpowiedzi na ludzką tragedię.

Czy może Pan wskazać konkretne przykłady inicjatyw oddolnych w Polsce, które szczególnie zapadły w pamięć ukraińskiej dyplomacji w ostatnich miesiącach?

Jedną z najważniejszych była oczywiście wspomniana już inicjatywa społeczna polskich fundacji, które zorganizowały zbiórkę w ramach akcji „Ciepło z Polski do Kijowa”. Jesteśmy za nią niezwykle wdzięczni. Przedstawiciele tych organizacji przyjeżdżali później do Kijowa i spotykali się tam z przedstawicielami władz. Był to bardzo ważny gest solidarności i realnej pomocy. Kolejnymi przykładami są inicjatywy realizowane przy wsparciu rządu oraz organizacji publicznych, związane z dostarczaniem różnego rodzaju urządzeń i sprzętu potrzebnego Ukrainie. To również pokazuje skalę zaangażowania polskiego społeczeństwa i instytucji.

Co szczególnie poruszające, pomoc ta rozszerzyła się także na kościoły. W wielu parafiach w Polsce organizowano zbiórki podczas mszy świętych, a zebrane środki przeznaczano na wsparcie Ukrainy. Skala tej pomocy była naprawdę imponująca i w wielu przypadkach dorównywała dużym ogólnokrajowym inicjatywom.

Te działania stały się również przykładem dla innych krajów. Nie ukrywam, że nasze struktury dyplomatyczne rozpowszechniały informacje o tym, co dzieje się w Polsce. W pewnym sensie byliśmy promotorami tego ogromnego społecznego poruszenia, które pomogło Ukrainie przetrwać najtrudniejszy czas. Przekazywaliśmy innym państwom: spójrzcie na Polskę, bierzcie przykład, pomagajcie na tyle, na ile możecie. Polska pokazała, jak silne może być społeczeństwo obywatelskie – nawet po wielu latach wojny, mimo różnych napięć politycznych – kiedy najważniejszą wartością pozostaje ludzkie życie.

Pamiętam zresztą swoje studenckie lata, kiedy przyjechałem do Polski w 1997 roku, tuż po wielkiej powodzi. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak silnie potrafią mobilizować się Polacy w oddolnej pomocy dla poszkodowanych. Dla nas, którzy byliśmy wówczas społeczeństwem postsowieckim, nieprzyzwyczajonym do takich inicjatyw, było to ogromne doświadczenie. W tamtym systemie wszystko przychodziło „z góry”, a nie oddolnie od ludzi. W dużej mierze właśnie od Polaków nauczyliśmy się tej wolności myślenia i działania. Później było to widoczne podczas naszych przemian – od pomarańczowej rewolucji, przez rewolucję godności, aż po mobilizację społeczną w obronie kraju przed rosyjską agresją.

To wszystko pokazuje, że Ukraina jest częścią europejskiej rodziny, w której ważną rolę odgrywają oddolne inicjatywy obywatelskie. Polska pozostaje tu jednym z liderów i przykładem tego, jak można działać samodzielnie, okazując empatię, otwartość i solidarność. Nieprzypadkowo słowo „solidarność” kojarzy się właśnie z Polską – i dziś ta solidarność znajduje potwierdzenie w konkretnych działaniach i inicjatywach.

Polska od początku wojny przekazuje Ukrainie wsparcie militarne i polityczne. Jak dziś, po czterech latach, ocenia Pan rolę polskiego rządu w budowaniu międzynarodowej koalicji wsparcia dla Ukrainy?

Od początku wojny Polska pokazywała prawdziwe przywództwo w budowaniu międzynarodowego wsparcia dla Ukrainy. Było to widoczne już w pierwszych miesiącach konfliktu – od decyzji o przekazaniu pierwszych czołgów, które pomogły Ukrainie w obronie Kijowa i w stabilizacji frontu, po tworzenie szerszych międzynarodowych koalicji wsparcia. Polska była jednym z inicjatorów tzw. koalicji czołgowej oraz wielu innych form współpracy wojskowej.

Kluczową rolę odegrała także infrastruktura logistyczna. Polska stała się głównym hubem transportowym dla pomocy wojskowej i humanitarnej, kierowanej do Ukrainy. Dzięki temu możliwe było szybkie i skuteczne dostarczanie sprzętu, amunicji oraz innych niezbędnych zasobów. Dziś Polska pozostaje również ważnym uczestnikiem międzynarodowych inicjatyw, w tym tzw. koalicji państw gotowych do dalszego wspierania Ukrainy oraz do rozmów o przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa.

Warto jednak podkreślić, że Ukraina nie walczy po to, by prowadzić wojnę. Naszym celem jest pokój. Chodzi o to, aby agresor został zmuszony do realnych negocjacji i do zakończenia wojny. Ukraina jest pierwszym krajem, który chce pokoju, ale pokój nie może oznaczać tolerowania agresji. Historia pokazuje, że ustępstwa wobec agresora prowadzą jedynie do dalszej eskalacji. Dlatego tak ważne jest wywieranie presji na Rosję – zarówno poprzez wsparcie militarne Ukrainy, które pozwala utrzymać stabilność frontu, jak i poprzez politykę sankcji oraz ograniczanie możliwości finansowania rosyjskiej machiny wojennej.

Obecna sytuacja geopolityczna, w której duża część uwagi świata koncentruje się na wydarzeniach na Bliskim Wschodzie, pokazuje również, jak bardzo globalny stał się problem bezpieczeństwa. Widzimy na przykład, jak ważną rolę w tej wojnie odegrał Iran, który dostarczał Rosji technologie, sprzęt i drony, wykorzystywane następnie do ataków na Ukrainę. Dziś właśnie te drony stanowią jedno z największych zagrożeń dla ludności cywilnej i infrastruktury energetycznej. Ataki na miasta, elektrownie czy inne obiekty cywilne pokazują, jak zmienia się charakter współczesnych konfliktów.

Paradoksalnie jednak doświadczenia Ukrainy w obronie przed takimi zagrożeniami są unikalne
i mogą być dziś bardzo cenne dla innych państw. Już dziś deklarujemy gotowość dzielenia się tą wiedzą. Nasz prezydent zapowiedział, że jesteśmy chętni wspierać inne państwa i przekazywać nasze doświadczenia, ponieważ bezpieczeństwo stało się wspólnym wyzwaniem. Wiele krajów inwestuje ogromne środki w systemy obrony przeciwrakietowej, takich jak Patriot, które są niezbędne do zwalczania rakiet balistycznych. Jednocześnie świat dopiero zaczyna uczyć się, jak skutecznie przeciwdziałać masowym atakom dronów. W tym kontekście rola Polski pozostaje niezwykle ważna – nie tylko konsekwentnie wspiera Ukrainę, ale również pomaga utrzymywać międzynarodową uwagę na tej wojnie, przypominając, że bezpieczeństwo Europy i stabilność globalna są ze sobą bezpośrednio powiązane.

Czy w obliczu przedłużającej się wojny zmieniły się priorytety we współpracy z polskim rządem – jeśli tak, to w jakich obszarach najbardziej?

Bardzo aktywnie współpracujemy ze stroną rządową. Wyrazem tej intensywnej współpracy jest coraz bardziej rozwinięta komunikacja na poziomie rządowym, która sprzyja budowaniu dobrej atmosfery we wzajemnych relacjach.

Ważnym wydarzeniem była wizyta prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie 19 grudnia ubiegłego roku. Odbyły się również bardzo dobre rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim
i premierem Donaldem Tuskiem. Duże znaczenie miały także liczne spotkania w Sejmie i Senacie na różnych szczeblach. Kontynuacją tego dialogu stała się wizyta premiera Donalda Tuska w Kijowie 5 lutego br. Podczas niej podpisano jeden z ważnych dokumentów, otwierających nowe możliwości współpracy w sektorze obronnym.

Istotne była również wizyta Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Kijowie w rocznicę rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej agresji. Te spotkania na najwyższym szczeblu stworzyły dobrą dynamikę dalszego dialogu politycznego między ministrem Szeremetą a wicepremierem Sikorskim, którzy odpowiadają za rozwój relacji dwustronnych i współpracę międzynarodową. Dzięki temu możliwe jest rozwiązywanie konkretnych problemów, które często mają również istotny wymiar wewnętrzny dla obu krajów – czy to w rolnictwie, hutnictwie czy w innych sektorach.

Odpowiednio uzgodnione i dobrze dopasowane formaty współpracy pomagają skutecznie rozwiązywać pojawiające się trudności. Weźmy prosty przykład: w 2023, a częściowo także w 2024 roku dochodziło do blokad na granicy. W 2025 roku takich sytuacji było już znacznie mniej. Nie wynika to z braku problemów, lecz z faktu, że strony zaczęły rozmawiać ze sobą bezpośrednio, a nie za pośrednictwem mediów. Ministerstwa, rolnicy i producenci – przy wsparciu rządów – stworzyli platformy współpracy, w ramach których na bieżąco wymieniają się informacjami
i rozwiązują pojawiające się kwestie. W rzeczywistości mamy bardzo wiele możliwości, by wspólnie rozwijać obszary ważne zarówno dla polskiego, jak i ukraińskiego społeczeństwa.

Oczywiście czasem pojawiają się napięcia wokół pojedynczych wypowiedzi czy decyzji, które nie zawsze są do końca przemyślane i mogą prowadzić do niepożądanych efektów. Jednak moim zdaniem w 2025 roku udało się zbudować już bardziej strukturalny i stabilny dialog. Doszliśmy do etapu, w którym wspólnie organizujemy wydarzenia i inicjatywy, mogące w przyszłości otworzyć drogę do dużych wspólnych projektów – podobnych do tych, jakie realizowaliśmy przy okazji Euro 2012.

Czy trwają rozmowy dotyczące zaangażowania polskich firm i instytucji państwowych w powojenną odbudowę Ukrainy – i jakie są ich perspektywy?

Jeszcze kilka lat temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że kto pierwszy przyjdzie z pomocą, ten pierwszy będzie uczestniczył w odbudowie Ukrainy. Polska ma tu szczególną pozycję, ponieważ była jednym z pierwszych krajów, które udzieliły Ukrainie bardzo szerokiego wsparcia i ma duże możliwości uczestnictwa w projektach związanych z przyszłą odbudową Ukrainy. Wynika to oczywiście nie tylko z decyzji politycznych, ale także z geografii, wspólnej granicy, bliskich relacji między naszymi społeczeństwami oraz bardzo dobrego zrozumienia realiów ukraińskich przez Polaków.

W praktyce takie działania już się rozpoczęły. W ostatnich latach zorganizowano kilka wizyt polskich delegacji w Ukrainie. Jedna z największych odbyła się w czerwcu 2025 roku – była to duża delegacja przedstawicieli biznesu, administracji państwowej oraz parlamentu, której towarzyszył minister gospodarki oraz pełnomocnik rządu do spraw współpracy z Ukrainą Paweł Kowal. Już wtedy rozmawialiśmy o kilku głównych obszarach współpracy, które są szczególnie interesujące dla polskich firm. Chodzi przede wszystkim o infrastrukturę, logistykę, energetykę, rozwój regionów przygranicznych, a także o rozwiązania związane z bezpieczeństwem i obronnością państwa.

Istotnym krokiem było także podpisanie – w październiku ubiegłego roku – umowy dotyczącej działalności Banku Gospodarstwa Krajowego w Ukrainie, która została następnie ratyfikowana w marcu. Instytucja ta ma wspierać polskie firmy w prowadzeniu działalności gospodarczej w Ukrainie oraz w projektach odbudowy między innymi poprzez finansowanie, gwarancje i inne instrumenty wsparcia. W proces ten zaangażowane są również inne instytucje, takie jak Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Według danych jej kierownictwa około 3,5 tys. polskich firm zgłosiło zainteresowanie udziałem w projektach związanych z odbudową Ukrainy.

Obecnie przygotowujemy się także do ważnego wydarzenia międzynarodowego – konferencji Ukraine Recovery Conference 2025, która odbędzie się 25–26 czerwca w Gdańsku. Weźmie w niej udział duża liczba polskich przedsiębiorstw i instytucji, które będą mogły nawiązać kontakty biznesowe i rozpocząć bezpośrednią współpracę z partnerami z Ukrainy.

Współpraca rozwija się nie tylko na poziomie rządowym, ale także regionalnym i samorządowym. Polskie i ukraińskie regiony oraz miasta partnerskie prowadzą bezpośredni dialog i poszukują wspólnych projektów rozwojowych. Niedawno delegacja z regionu Dolnego Śląska odwiedziła Dnipro, gdzie rozmawiano o możliwościach współpracy gospodarczej i inwestycyjnej. Takich przykładów jest coraz więcej. Podobne rozmowy odbywają się również podczas międzynarodowych spotkań samorządowych, na przykład na konferencjach w Mikołajkach, gdzie przedstawiciele samorządów z obu krajów omawiają konkretne projekty – od małych inwestycji lokalnych po programy grantowe dla przedsiębiorstw.

Oczywiście trzeba pamiętać, że pełnoskalowa odbudowa Ukrainy będzie możliwa dopiero po zakończeniu wojny. Warunki dotyczące bezpieczeństwa nadal są trudne. Jednak życie w Ukrainie trwa i wiele inwestycji już teraz jest realizowanych. Część firm działa na miejscu mimo ryzyka – zdarzało się nawet, że obiekty należące do przedsiębiorstw zostały uszkodzone w wyniku rosyjskich ataków.

Dlatego już dziś przygotowujemy struktury współpracy, które będą mogły zostać w pełni wykorzystane po zakończeniu wojny. Polska ma w tym procesie wyjątkową rolę – nie tylko jako partner dwustronny Ukrainy, ale także jako potencjalne zaplecze logistyczne i biznesowe dla firm z innych krajów europejskich i spoza Europy, które będą chciały uczestniczyć w odbudowie naszego kraju. Może stać się ważnym centrum koordynacji i wsparcia dla międzynarodowych projektów odbudowy, pomagając firmom z różnych krajów wejść na rynek ukraiński i realizować wspólne przedsięwzięcia.

Jakie przesłanie chciałby Pan przekazać dziś Polakom – zarówno przedstawicielom władz, jak i zwykłym obywatelom – w kontekście 4. rocznicy wojny i trwającej solidarności
z Ukrainą?

Przede wszystkim chciałbym przekazać słowa szczerego podziękowania. Polska była, jest i – mam nadzieję – nadal będzie naszym głównym sojusznikiem. Ukraina traktuje Polskę jako partnera i jesteśmy w pełni otwarci na dalszą współpracę. Chciałbym też serdecznie podziękować polskiemu społeczeństwu. Poziom mobilizacji i solidarności, jaki Polacy pokazali i nadal pokazują wobec Ukrainy, jest czymś wyjątkowym. Myślę, że świat rzadko widział taką skalę wsparcia. To właśnie ten wymiar człowieczeństwa i solidarności społecznej, który potrafi przekroczyć różnice polityczne, różne interesy i podziały między grupami społecznymi, jest dowodem na to, że w obliczu ludzkiej tragedii najważniejsze pozostają empatia, odpowiedzialność za drugiego człowieka i gotowość do wspólnego działania. Zarówno w naszym kraju, jak i w Polsce każdy ma swoje poglądy i interesy, ale stosunek Polski do Ukrainy pokazał, że w kluczowych momentach można wznieść się ponad podziały partyjne i polityczne. Pokazał też, jak ważne jest nie tylko wsparcie, ale także współpraca.

Mamy dziś unikalną szansę, której nie możemy zmarnować. Być może po raz pierwszy w historii dzięki naszej współpracy udało się wpłynąć na główny nurt geopolitycznego rozwoju sytuacji w Europie. Przez lata to inni decydowali i narzucali warunki. Dziś my możemy współtworzyć tę rzeczywistość. Ukraina powstrzymała agresję, a Polska bardzo nam w tym pomogła.Razem nasz głos jest silniejszy – zarówno fizycznie, jak i moralnie oraz politycznie. Dlatego działajmy dalej razem. Dotyczy to również integracji Ukrainy z Unią Europejską i NATO. Jest to w naszym narodowym interesie, ale jednocześnie leży także w interesie Polski i całego regionu. Niech to będzie dobra puenta naszej rozmowy i dzisiejszego spotkania.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ada Krzewicka

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.


e-Wydanie

Sledź nas na: