W dobie ciągłego pośpiechu, wszechogarniającego hałasu i bombardujących nas zewsząd informacji, coraz częściej odczuwamy potrzebę odpoczynku z dala od tego, co nas na co dzień przytłacza. Potrzebujemy ciszy i spokoju, które z jednej strony są naszą naturalną potrzebą, a z drugiej stały się luksusem, na który coraz rzadziej sobie pozwalamy. Jest jednak w Polsce miejsce, które ten luksus posiada w standardzie. To województwo podlaskie, gdzie człowiek, przyroda i tradycja tworzą unikalną mozaikę, a slow life jest sposobem na życie. Warto spędzić tu choć kilka dni, aby naładować wewnętrzne akumulatory i poczuć, czym jest prawdziwy reset.

Dolina Bugu – wszystkie odmiany relaksu
Naszą podróż rozpoczynamy od Doliny Bugu, rozciągającej się na południowych krańcach regionu. To prawdziwy raj dla wszystkich pragnących oderwać się od codzienności. Leniwie płynący Bug wyjątkowo ku temu nastraja. Wybierzcie się na spływ kajakowy, a w malowniczo położonym na skarpie Mielniku spotkajcie się z najmilszymi na świecie alpakami. W towarzystwie tych sympatycznych zwierząt znów poczujecie się jak dzieci. Warto zajrzeć również do kopalni kredy, której tradycje sięgają XVI w., a która jest obecnie jedyną czynną odkrywkową kopalnią kredy w kraju. Drohiczyn to jedno z najstarszych miast w regionie, które od kilkunastu lat kojarzone jest z największą imprezą kajakową w kraju – 500 kajaków. Jeśli traficie do Drohiczyna w pierwszy weekend sierpnia, możecie spróbować swoich sił i wziąć udział w spływie (konieczna wcześniejsza rejestracja, gdyż często już kilka dni przed spływem wszystkie kajaki są zajęte). Mimo zmęczenia wysoki poziom endorfin gwarantowany! Debiutanci mogą wcześniej odwiedzić Nadbużańskie Centrum Turystyki Kajakowej i zasiąść za wiosłami kajakowego symulatora. Miłośnicy retro klimatów z pewnością przypomną sobie czasy młodości odwiedzając drohiczyńską wystawę starych motocykli. Nadbużański Ośrodek Promocji Produktu Lokalnego Zagubek to miejsce, o którym można powiedzieć, że oferuje wspomnienia na wynos – zamknięte w słoiczkach przysmaki, których kosztowaliście zwiedzając region, rękodzieło – namacalny element wielowiekowej kultury tych terenów, ale i miejsce, gdzie możecie nauczyć się robić zaguby (spróbujcie ich koniecznie zanim wyjedziecie) czy poznać tajniki wypieku mielnickiego korowaja.

Odetchnij zielonymi płucami w Krainie Żubra
Województwo podlaskie nie bez przyczyny nazywane jest Zielonymi Płucami Polski, gdyż tu oddychają płuca kraju, a być może i tej części Europy. Cztery parki narodowe i trzy krajobrazowe stawiają podlaskie w czołówce pod względem obszarów chronionych w Polsce. Najbardziej rozpoznawalnymi są Puszcza Białowieska i chroniący jej fragment Białowieski Park Narodowy. Bramą do Puszczy Białowieskiej jest Hajnówka – niewielkie miasto, będące kiedyś ważnym węzłem kolejowym i ośrodkiem przemysłu drzewnego, a dziś coraz częściej odwiedzane przez turystów. Jego wizytówką jest sobór pw. Świętej Trójcy – cerkiew o wyjątkowej architekturze i ciekawym wnętrzu, w którym znajduje się siedem ołtarzy i witraże, rzadko spotykane w prawosławnych świątyniach. Co roku w maju do Hajnówki przyjeżdżają amatorskie i zawodowe chóry z kraju i zagranicy na odbywający się w soborze Międzynarodowy Festiwal Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. W Muzeum Kowalstwa i Ślusarstwa zobaczycie ponad 500 eksponatów związanych z dawnym rzemiosłem wiejskiego kowala, a Park Miniatur Zabytków Podlasia jak w soczewce skupia w sobie główne zabytki regionu w skali 1:25: świątynie, pałace, dwory. Ciekawostką jest tu miniatura nieistniejącego już pałacu carskiego w Białowieży. Również z Hajnówki wyrusza kolejka wąskotorowa, która zabierze was w puszczańskie ostępy, a las będzie tu dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jest to prawdziwa przejażdżka w duchu slow, na którą trzeba zarezerwować sobie ok. 3 godzin, ale… czy nie przyjeżdżamy tu, aby tego właśnie doświadczyć? Jeśli lubicie aktywny wypoczynek na łonie przyrody, trasy nordic walking biegnące ścieżkami Puszczy Białowieskiej są dla was. Opuszczając Hajnówkę zabierzcie ze sobą lokalne smaki – ser carski, twaróg hajnowski, a na deser wyśmienity marcinek.

Tuż za granicami Hajnówki otwiera się przed wami prawie 20-kilometrowy zielony tunel. To Puszcza Białowieska – królestwo żubra, w którym pierwsze skrzypce grają przyroda i on – największy ssak lądowy Europy. Ok. 4 km przed Białowieżą skręćcie do Rezerwatu Pokazowego Żubrów. Latem to najlepszy sposób na zobaczenie króla puszczy, ale i innych mieszkańców lasu w warunkach zbliżonych do naturalnych. Wizytę w Rezerwacie warto zacząć od Pawilonu Edukacyjnego Białowieskiego Parku Narodowego. Ta nowocześnie zaaranżowana multimedialna przestrzeń edukacyjna jest doskonałym miejscem do poznania żubra i jego roli w środowisku. Po wizycie u żubrów wjeżdżamy do Białowieży. Ta niewielka puszczańska osada z kilkusetletnią historią gościła władców, dyplomatów i polityków z całego świata, a ślady tej obecności odnajdziecie w architekturze, kulturze i kuchni. Dziś najwięcej jest w Białowieży naukowców. Ich codzienna praca, pasja i troska o przyrodę sprawiają, że wciąż możemy oglądać Puszczę taką, jaką była przed wiekami, z całym jej bogactwem i królem – żubrem na czele. Obręb Ochronny „Rezerwat” to właśnie ten najstarszy i najcenniejszy fragment Puszczy Białowieskiej chronionej przez Białowieski Park Narodowy. Jego południowo-wschodnia część (dawny Rezerwat Ścisły) udostępniana jest zwiedzającym wyłącznie z przewodnikiem licencjonowanym przez BPN. Zobaczycie tam gatunki roślin i zwierząt, które gdzie indziej dawno wyginęły lub są na granicy wyginięcia. W siedzibie Parku funkcjonuje multimedialne Muzeum Przyrodniczo-Leśne, prezentujące przyrodę i historię Puszczy Białowieskiej oraz wielowiekową działalność człowieka na tym terenie. Warto wjechać na wieżę widokową, z której rozciąga się panorama na Białowieżę i otaczająca ją Puszczę. W Parku Pałacowym warto zobaczyć dworek gubernatora z 1845 r., którego misterne zdobienia snycerskie nadają mu bajkowego wyglądu. Zajdźcie też do cerkwi św. Mikołaja wzniesionej z charakterystycznej czerwonej cegły, z unikalnym porcelanowym ikonostasem. Kościół św. Teresy wyróżnia m.in. kaplica św. Huberta, w której uwagę przykuwa wystrój z pni i korzeni drzew oraz poroży zwierząt. Szlak Dębów Królewskich i Książąt Litewskich to leśna ścieżka, przy której zobaczycie kilkusetletnie dęby pamiętające czasy polskich i rosyjskich władców, którzy przyjeżdżali tu na polowania. Warto skorzystać z nietypowej formy zwiedzania okolic Białowieży jaką są drezyny, którymi można dojechać do dawnych stacji kolejowych, na które przybywali dygnitarze. Wizyta w Puszczy byłaby niepełna bez poznania jej smaków, a te smaki to w dużej mierze dary lasu – grzyby i owoce runa leśnego, dania z dziczyzny, ale także wyśmienite miody, sery, wędliny czy chleb. Wiele dni można jeszcze spędzić w regionie Puszczy Białowieskiej, delektując się relaksem na łonie natury i jej kulinarnymi specjałami. Jedźmy jednak dalej, bo przed nami nie mniej ciekawe miejsca i ludzie.

W gościnie u Tatarów
Jesteśmy w Kruszynianach, jednej ze wsi położonych na tzw. Szlaku Tatarskim. Województwo podlaskie jest największym skupiskiem Tatarów w Polsce, a pochodzący z XVII w. meczet w Kruszynianach jest w gronie najstarszych. Posłuchajcie opowiadania przewodnika o historii i teraźniejszości podlaskich Tatarów i pozwólcie sobie na chwilę zadumy na położonym niedaleko mizarze (cmentarzu). Jeśli zatrzymacie się w Tatarskiej Jurcie, macie okazję nie tylko zajrzeć do prawdziwej jurty i spędzić tam noc, jak dawni Tatarzy, ale i posmakować prawdziwych rarytasów. Flagowy pierekaczewnik, kołduny, czebureki czy pieremiacze – bez względu na to, co znajdziecie na waszych talerzach, na pewno będzie smakowało! Fenomenem tej kuchni jest fakt, że mimo odczuwanej po posiłku błogości nie będziecie ani trochę ociężali. To daje siły i chęci do dalszego odkrywania piękna tego zadziwiającego regionu. A to piękno widać na każdym kroku, tym razem po drodze z Kruszynian do Krynek, biegnącej serpentyną pośród wzgórz i lasów. Z Krynek prostą już drogą wyruszamy do Augustowa.

Augustów – miasto zawsze na dobrej fali
Miłośnikom aktywnego wypoczynku i sportów wodnych Augustowa nie trzeba specjalnie przedstawiać. To bezsprzecznie letnia stolica regionu. Ale i tych, którzy przyjeżdżają tu po mniej wyczynowe formy odpoczynku Augustów z pewnością nie zawiedzie. Relaksowi sprzyjają bowiem warunki naturalne – liczne jeziora, rzeki i Kanał Augustowski. Całości dopełniają pachnące żywicą lasy Puszczy Augustowskiej, będące jedną z przyczyn nadania temu miastu statusu uzdrowiska. Wizytę w Augustowie najlepiej zacząć od spaceru nadrzecznymi bulwarami, a jeśli traficie tu pod koniec lipca, nie zdziwcie się odbywającej się na rzece Netcie paradzie najdziwniejszych pod słońcem pływadeł, które biorą udział w Mistrzostwach Polski w Pływaniu na Byle Czym. To impreza z prawie 30-letnią tradycją rozsławiająca miasto daleko poza jego granicami. Dreszczyk emocji bardziej odważnym zapewnią szaleństwa na wyciągu nart wodnych, a miłośnicy dwóch kółek odnajdą się na rowerowych wyprawach jednym z wielu znanych szlaków rowerowych. A biegną tędy i Podlaski Szlak Bociani, i Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, a nawet międzynarodowy szlak rowerowy Euro Velo – EV11. Jednak główna atrakcją i wizytówką Augustowa jest przepiękny zabytek inżynierii wodnej – Kanał Augustowski. Warto wybrać się w podróż kajakiem, katamaranem lub statkiem Żeglugi Augustowskiej i choć raz przeżyć śluzowanie. Polecamy rejs Szlakiem Papieskim, którym w 1999 r. płynął papież Jan Paweł II podczas swojej wizyty na Ziemi Augustowskiej. Prowadzi on do Studzienicznej, gdzie na półwyspie znajduje się sanktuarium Matki Boskiej Studzieniczańskiej. Na brzegu jeziora, w miejscu, w którym papież opuszczał pokład statku Serwy stoi pomnik. Obok postaci Karola Wojtyły widnieją słynne słowa: „Byłem tutaj wiele razy, ale jako papież po raz pierwszy i chyba ostatni”. Wracając z rejsu warto zajrzeć do Muzeum Kanału Augustowskiego, w którym zobaczycie m.in. jak powstawał Kanał, jakie były plany budowy, jakich narzędzi używano.
Po dniu aktywnego zwiedzania zajdźcie na do jednej z augustowskich restauracji serwujących to, z Augustów słynie najbardziej, czyli ryby. Poławiane w lokalnych jeziorach, przygotowywane na wiele sposobów, są prawdziwym przysmakiem i pysznym urozmaiceniem podróży. A na deser nie ma lepszego pomysłu niż augustowska jagodzianka z cukierni przy Rynku. Wieczorem udany relaks zapewnią zabiegi w SPA.

Wigierskie opowieści
Opuszczamy Augustów i kierujemy się na północ regionu, nad jezioro Wigry. Tu na półwyspie leży pokamedulski klasztor – jeden z najcenniejszych i najpiękniejszych zabytków Suwalszczyzny. Kompleks tworzą: kościół z dostępnymi do zwiedzania kryptami, dawne eremy zakonne, w których można przenocować, domek furtiana, wieża zegarowa oraz ogrody. U stóp klasztornego wzgórza na przystani możecie wypożyczyć sprzęt wodny, albo zamówić rejs po jeziorze. Głodnych wędrowców zaprasza klasztorny refektarz polecający dania kuchni papieskiej, kamedulskiej i regionalnej, a także zdrowe herbaty ziołowe.
Tak pokrzepieni wyruszamy na odkrywanie Wigierskiego Parku Narodowego. Wizytę warto rozpocząć od Muzeum Wigier w Starym Folwarku, które oferuje prawdziwą podróż w czasie. Startujemy w czasach przedwojennej stacji hydrobiologiczej, w budynku której mieści się Muzeum, zwiedzamy salę laboratoryjną, w której pracował prof. Alfred Lityński z zespołem. Następnie cofamy się do poprzednich er geologicznych i epoki lodowcowej, kształtującej obecny krajobraz Wigier. Wchodzimy do wnętrza lodowca, kryjącego oryginalny cios mamuta i rozpalamy ognisko w obozowisku łowców reniferów. Po powrocie do współczesnych, cieplejszych czasów jedziemy do Płociczna-Tartak, gdzie swój bieg rozpoczyna Wigierska Kolejka Wąskotorowa. Unoszący się kuszący zapach nieznanego przysmaku przyciąga jednak najpierw do gospody położonej tuż przy stacji. Przysmakiem tym okazują się świeżutkie, wyjęte z pieca soczewiaki – pierogi z nadzieniem z soczewicy okraszone skwarkami z cebulką. Miłość od pierwszego kęsa… Przejazd kolejką to niezwykła forma poznania bogactwa przyrodniczego Wigierskiego Parku Narodowego, po drodze zatrzymuje się na przystankach, na których można wysiąść z wagoników i podziwiać wigierską naturę.

Czy to bajka, czy nie bajka? – w poszukiwaniu krasnoludków
Z Parku niedaleko już do Suwałk – miasta krasnoludków i bluesa. Tegoroczny Suwałki Blues Festival odbywający się na początku lipca, już za nami, pozostaje więc zadowolić się zdjęciem na ławeczce bluesmana. Jeśli chcecie wrócić na chwilę do beztroskich czasów dzieciństwa – wyruszcie na poszukiwanie krasnoludków. Te zaś rozlokowały się w najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejscach, a żeby znaleźć je wszystkie udajcie się na szlak „Krasnoludki są na świecie”.
A jeśli szukacie pomysłu na regionalny posiłek, wybór jest ogromny. Miłośnikom potraw z ziemniaków do gustu na pewno przypadną kartacze, tu zwane cepelinami. To danie proste i sycące, a co najważniejsze – rewelacyjne w smaku. Sękacz i mrowisko to kulinarni ambasadorowie północy regionu i właśnie te słodkości polecamy zabrać ze sobą jako miłe wspomnienia z regionu. Być może zachęcicie nimi waszych najbliższych do zaplanowania urlopów w pięknym województwie podlaskim?

Władcy nadrzecznych przestworzy
Żegnamy baśniową Suwalszczyznę. Jadąc na południowy zachód regionu dotrzemy do nie mniej tajemniczych dolin rzek Biebrzy i Narwi. Ten rozległy, bagnisty obszar od wieków był nie tylko naturalną barierą dla migracji roślin i zwierząt, ale też ludzkich grup osadniczych. Stąd wpływy różnych kultur, wyznań i tradycji kulinarnych, które obserwujemy do dziś. Unikalny ekosystem Biebrzy chroni największy polski park narodowy – Biebrzański. Najcenniejsze walory Parku to szeroka dolina rzeczna z największym zespołem torfowisk w Polsce, zwanych Bagnami Biebrzańskimi. Zachowały się tu rzadkie, zagrożone i ginące w kraju i Europie gatunki roślin, ptaków i innych zwierząt. Symbolem parku jest ptak – batalion, ale to łoś jest niekwestionowanym władcą bagiennych łąk. Najczęściej można go spotkać na tzw. Carskiej Drodze. Została ona zbudowana na rozkaz cara Mikołaja II pod koniec XIX w. jako trakt militarny. Termin „Carska Droga” zawężany jest do najciekawszego przyrodniczo i krajobrazowo odcinka tej trasy, na którym można obserwować również inne zwierzęta i ptaki. Na wysokości Bagna Ławki roztacza się niesamowita panorama bezkresu otwartych torfowisk. To charakterystyczny krajobraz Parku ukazujący najbardziej cenne przyrodniczo siedliska. Występują tu jedne z najrzadszych gatunków ptaków. Może uda się wam spotkać wodniczkę, orlika grubodziobego albo dubelta… Wizytę w Parku dobrze jest zacząć od jego siedziby w Osowcu-Twierdzy. Uzyskacie tam niezbędne informacje, zaopatrzycie się w mapy i przewodniki, tam również rozpoczynają się niektóre szlaki i ścieżki edukacyjne. Najlepiej przyjechać wczesną wiosną, w okresie przelotów ptaków, kiedy cała dolina Biebrzy wypełnia się radosnym zamieszaniem i świergotem tysięcy pierzastych przybyszy.
Amatorzy bliższych kontaktów z naturą z pewnością będą głodni bardziej wymagających wypraw – tropem łosia czy wilka. A może – przy okazji wypoczynku – zechcecie pomóc przyrodzie i wziąć udział w Biebrzańskich Sianokosach? To konkurs koszenia biebrzańskich łąk ręczną kosą, którego celem jest utrzymanie bogactwa przyrodniczego mokradeł. Tylko taka forma koszenia sprzyja występowaniu rzadkich gatunków roślin i zwierząt.

Białys u króla
Tuż za południową granicą Biebrzańskiego Parku Narodowego rozlokowało się nieduże, ale pełne uroku miasteczko Tykocin. Nazywane jest Perłą Baroku głównie za sprawą hetmana Jana Klemensa Branickiego. To on podniósł miasto ze zniszczeń pożaru w XVIII w. i wybudował okazały kościół Świętej Trójcy i rynek, na którym stoi pomnik Stefana Czarnieckiego, jako jeden z dwóch pomników w kraju poświęcony osobie świeckiej. Tykocin znany jest również z przepięknie odrestaurowanej synagogi z 1642 roku – jednej z najstarszych i najlepiej zachowanych w Polsce. Obecnie jest to oddział Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Warto przespacerować się tykocińskimi uliczkami i odnaleźć ślady społeczności niegdyś zamieszkujących to miejsce. Zajrzyjcie do Domu Talmudycznego i restauracji, w których odkryjecie bogactwo smaków kuchni żydowskiej. Nie można zapomnieć o zamku, od którego właściwie wszystko się zaczęło, ale tę historię musicie poznać sami… Dowiedzcie się czym jest białys i skąd się wziął na zamku, a po trudach zwiedzania wsiądźcie na tramwaj wodny o wdzięcznej nazwie „Malinka” i zrelaksujcie się podziwiając z bliska przyrodę Narwi. Niedługo bowiem wypłyniecie na naprawdę szerokie wody…

W labiryncie polskiej Amazonki
Narew, choć znacznie mniejsza od swojej siostry Amazonki, jest w swoim charakterze bardzo do niej podobna. To typ rzeki anastomozującej, czyli płynącej wieloma korytami, które to łączą się, to znów rozwidlają na wiele mniejszych. Patrząc na nią z góry widzimy jakby wielką sieć o nieregularnych oczkach rozciągniętą w bezkresie łąk, pól i lasów. Bagna, torfowiska i sama rzeka są miejscem występowania ogromnej różnorodności roślin i zwierząt, szczególnie wodnych. Całe to bogactwo od 1996 roku chroni Narwiański Park Narodowy. Jedną z największych jego atrakcji jest kładka Waniewo-Śliwno. To kilometrowa ścieżka prowadząca drewnianym pomostem w głąb Parku i umożliwiająca obserwację przyrody. Ciekawostką są pływające pomosty, za pomocą których możecie sami przepłynąć wodne fragmenty ścieżki. Przyda się trochę siły w rękach do przeciągania lin, ale frajda gwarantowana! A jeśli traficie tu pod koniec sierpnia, możecie osłodzić sobie ten trud podczas Biesiady Miodowej, która rokrocznie odbywa się w siedzibie NPN. To doskonała okazja do spróbowania lokalnych pyszności i zaopatrzenia się w nie na nadchodzące jesienne i zimowe wieczory. Nie tylko najmłodszym polecamy wizytę w nowoczesnym Ośrodku Edukacji Przyrodniczej Młynarzówka. Pierwszym punktem jest projekcja krótkiego filmu na temat powstania doliny Narwi. Z prezentacji „Poranek nad Narwią” dowiecie się, co ciekawego można zobaczyć o świcie nad rzeką. Dzieci chętnie zajmą się przygotowanymi dla nich grami i zabawami przy kioskach z trójwymiarowymi zdjęciami oraz wirtualnych lornetkach. Pobyt w Parku byłby niepełny bez spływu pychówką – tradycyjną łodzią płaskodenną, kiedyś używaną na co dzień w gospodarstwach nadnarwiańskich, dziś służącą głównie turystom.

Łomża – gotyckie miasto artystów
Pozostając w dolinie pięknej Narwi docieramy do zachodnich krańców regionu i największego miasta tej części województwa podlaskiego – Łomży. Zainteresowanych architekturą ucieszy fakt, że to jedyne miasto w regionie, w którym do dziś odnajdziemy budowle o rodowodzie gotyckim. Przedstawicielem tego stylu jest katedra pw. Michała Archanioła z XV w. Warto przespacerować się Starym Rynkiem, na którym jedna z ławek jest szczególna, bowiem przysiadła na niej Hanka Bielicka. Słynąca z zamiłowania do kapeluszy aktorka i artystka kabaretowa swoje młodzieńcze lata spędziła właśnie w Łomży. Tu po I wojnie światowej ukończyła gimnazjum, a po II wojnie przez pewien czas również była związana z regionem – Teatrem Dramatycznym w Białymstoku. Odpocznijcie chwilę w towarzystwie tej znakomitej postaci polskiej estrady. Łomża to także miasto prężnie działającego Teatru Lalki i Aktora, będącego m.in. organizatorem Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego WALIZKA – wyjątkowego przeglądu i konfrontacji najciekawszych zjawisk we współczesnym teatrze formy. Być w Łomży i nie skosztować delikatesów z ryb – to nie być w Łomży. Wędzone, smażone, w wekach na wynos – wszystko znajdziecie w jednym miejscu, które z pewnością wskażą wam gościnni Łomżanie.

Na Łomży kończymy naszą podróż po województwie podlaskim. Do wielu miejsc jeszcze chcielibyśmy was zaprosić, dlatego mamy nadzieję na drugą część naszego spotkania. Przyjedźcie, zobaczcie, posmakujcie luksusu, który tu macie w standardzie…
Anna Androsiuk
Żródło: Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

