Rozmowa z Alanem Rdestem, odpowiedzialnym za rozwój międzynarodowy firmy Elkat oraz inicjatorem projektu Revole.
Elkat to polska firma rodzinna z Grodziska Mazowieckiego, producent izolowanych szyn prądowych i bloków rozdzielczych do rozdzielnic niskiego napięcia. Od ponad dwudziestu lat prowadzi całą produkcję w jednym miejscu — od obróbki miedzi i tworzyw sztucznych po finalny montaż. Dziś jej produkty trafiają do klientów w ponad 22 krajach w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Azji.

Elkat zaczynał jako niewielka firma rodzinna w Grodzisku. Dziś eksportuje do ponad dwudziestu dwu krajów i konkuruje z największymi producentami branży elektrotechnicznej. Jak wyglądała ta droga?
Wszystko zaczęło się od mojego ojca, Janusza Rdesta. Ponad dwadzieścia lat temu zauważył coś, co dla wielu było niewidoczne – w Polsce nie produkowano szyn prądowych. Rynek był całkowicie uzależniony od importu. Uznał, że skoro istnieje luka, warto ją wypełnić.
Pierwszy zakład powstał tuż obok naszego domu w Grodzisku. Budowaliśmy go własnymi siłami, dosłownie od fundamentów po dach. To była firma rodzinna w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa. Punktem zwrotnym okazało się stworzenie własnego produktu – szyny prądowej o przekroju dwunastu milimetrów kwadratowych. W tamtym czasie nikt na świecie nie oferował takiego rozwiązania. Dziś ten produkt jest standardem w Polsce i coraz częściej pojawia się również na rynkach zagranicznych. Nasza historia pokazuje, że rozwój przemysłu nie zawsze zaczyna się od wielkich inwestycji. Czasami zaczyna się od jednej obserwacji, jednego produktu i konsekwencji w działaniu przez wiele lat.
Państwa firma jest przykładem udanej sukcesji. Jak wyglądało przekazanie odpowiedzialności między pokoleniami?
To proces, który wciąż trwa. Podobnie jak wiele polskich przedsiębiorstw rodzinnych założonych w latach dziewięćdziesiątych, znajdujemy się dziś pomiędzy etapem lokalnej firmy a etapem przedsiębiorstwa działającego globalnie.
Przez lata zdobywałem doświadczenie poza firmą. Pracowałem w sprzedaży i rozwoju biznesu w branży elektrotechnicznej, obsługując klientów w kilku językach i na różnych rynkach. Kiedy wróciłem do rodzinnego przedsiębiorstwa, mogłem połączyć kompetencje handlowe z wiedzą produkcyjną, którą wyniosłem z domu.
To właśnie jest największa siła sukcesji. Pierwsze pokolenie buduje kompetencje techniczne, drugie wnosi nowe spojrzenie, znajomość rynków zagranicznych, marketingu i nowoczesnych narzędzi zarządzania. Gdy te dwa światy potrafią współpracować, powstaje bardzo silna organizacja.
Na rynku dominują globalne koncerny. Jak firma rodzinna z Polski może skutecznie z nimi konkurować?
Paradoksalnie dlatego, że świat się zmienił. Przez lata wiele zachodnich przedsiębiorstw przenosiło produkcję poza Europę. W efekcie wydłużyły się łańcuchy dostaw, pojawiły się problemy jakościowe i coraz większa niepewność. Dzisiaj klienci coraz częściej szukają producentów, którzy faktycznie wytwarzają swoje produkty, a nie jedynie nimi zarządzają. W naszym przypadku cały proces odbywa się w jednym miejscu – od obróbki miedzi i tworzyw sztucznych po finalny montaż. To nie jest wyłącznie kwestia patriotyzmu gospodarczego. To kwestia przewidywalności, jakości i bezpieczeństwa dostaw. W wielu segmentach rynku właśnie te elementy stają się dziś ważniejsze niż sama cena.
Czy obserwują Państwo skutki reshoringu i powrotu produkcji do Europy?
Zdecydowanie tak. Jeszcze kilka lat temu podczas rozmów handlowych praktycznie nikt nie pytał, gdzie produkujemy. Dzisiaj jest to jedno z pierwszych pytań. Europejscy odbiorcy coraz częściej chcą wiedzieć, czy produkt rzeczywiście powstaje w Europie, czy jedynie jest tutaj znakowany. To efekt doświadczeń ostatnich lat – pandemii, kryzysów logistycznych i napięć geopolitycznych.
Moim zdaniem Polska znajduje się obecnie w wyjątkowym momencie. Mamy tysiące firm produkcyjnych z ogromnym potencjałem technologicznym, budowanym przez dekady. Problemem nie jest produkcja. Problemem bywa brak eksportu, rozpoznawalności i kompetencji międzynarodowych. To jednocześnie ogromne wyzwanie i ogromna szansa dla całej gospodarki.
Coraz większą rolę odgrywa także zrównoważony rozwój. Jak wpływa on na konkurencyjność przedsiębiorstw przemysłowych?
Dzisiaj ekologia przestała być dodatkiem do strategii biznesowej. Stała się warunkiem uczestnictwa w wielu procesach zakupowych. Nasza nowa hala produkcyjna została zaprojektowana z dużym naciskiem na efektywność środowiskową. Recyklingujemy 99,1 procent odpadów produkcyjnych, odzyskując 130 ton materiałów rocznie. Emisję CO₂ zredukowaliśmy o 45 ton rocznie między 2022 a 2023. Powstała ona z udziałem norweskich partnerów w ramach norweskich mechanizmów finansowych, co dało nam dostęp do najwyższych standardów europejskich w zakresie efektywności środowiskowej.

Najważniejsze jest jednak to, że klienci oczekują dziś konkretnych danych. Coraz więcej przetargów wymaga dokumentacji ESG jeszcze przed oceną parametrów technicznych produktu. Firmy, które nie potrafią takich informacji dostarczyć, często odpadają na starcie. W praktyce oznacza to, że inwestycje ekologiczne stają się inwestycjami w dostęp do rynku.
Przed Państwem kolejne kierunki ekspansji – Ameryka Łacińska, Afryka, Azja i Australia. Gdzie widzi Pan największy potencjał?
Każdy z tych regionów jest interesujący, ale każdy wymaga innego podejścia. Największym wyzwaniem nie jest dziś sama sprzedaż. Są nim normy techniczne, certyfikacje i znalezienie odpowiednich partnerów lokalnych. Można mieć doskonały produkt, ale bez zrozumienia lokalnych regulacji i kultury biznesowej trudno osiągnąć sukces. Dlatego ekspansję zagraniczną postrzegam bardziej jako budowanie relacji niż zdobywanie kolejnych punktów na mapie. W biznesie międzynarodowym zaufanie nadal pozostaje najważniejszą walutą.
Naszymi pierwszymi rynkami poza Europą stały się Dubaj, Izrael, Singapur, Egipt i Libia. Mamy tam dystrybutorów, którzy realnie konkurują z ofertą globalnych marek. Jeśli chodzi o wymogi techniczne na tych rynkach, obecnie mamy otwarte projekty w RPA, Australii, Ameryce Południowej i USA. Jesteśmy w trakcie budowania nowych linii produkcyjnych w obu Amerykach, które umożliwią nam płynną i szybką adaptację produktu do różnych wymagań i norm elektrotechnicznych ponieważ każdy rynek poza Europą ma własne standardy – amerykański NEMA, brazylijski INMETRO, australijski AS/NZS. Trzeba być gotowym technicznie, zanim wejdzie się tam handlowo.
Jaką rolę mogą odegrać w tym procesie ambasady i instytucje wspierające eksport?
Ogromną. Eksportujemy obecnie do ponad 22 krajów. Dla przedsiębiorcy wchodzącego na nowy rynek ambasada może być jednym z najcenniejszych źródeł wiedzy i kontaktów. Największą wartość widzę jednak w praktycznym łączeniu ludzi. Organizowaniu spotkań B2B, identyfikowaniu wiarygodnych partnerów i „otwieraniu drzwi”, do których pojedynczej firmie trudno byłoby dotrzeć samodzielnie. Polskie firmy produkcyjne często mają znakomite produkty, ale potrzebują pomocy w dotarciu do odpowiednich odbiorców. Właśnie tutaj dyplomacja gospodarcza może odegrać kluczową rolę.
Z tych doświadczeń narodził się projekt Revole. Jaka jest jego idea?
Revole powstało z przekonania, że Polska posiada znacznie większy potencjał eksportowy, niż wynikałoby to z jej międzynarodowej rozpoznawalności. Przez lata poznaliśmy zarówno polskich producentów, jak i zagranicznych odbiorców. Widzieliśmy ten sam problem po obu stronach. Polskie firmy miały trudności z dotarciem do klientów za granicą, a zagraniczni nabywcy nie wiedzieli, gdzie znaleźć sprawdzonych producentów z Polski. Chcemy stworzyć pomost pomiędzy tymi światami.
Nie chodzi o sprzedaż konkretnych produktów. Chodzi o budowanie zaufania do polskiej produkcji i ułatwianie kontaktów między firmami, które mogą wspólnie rozwijać biznes. Jeżeli ktoś na świecie poszukuje sprawdzonego producenta z branży elektrotechnicznej – z odpowiednimi certyfikatami, zweryfikowanymi procesami i europejskimi standardami jakości – powinien mieć jedno miejsce, od którego może rozpocząć poszukiwania. Polska ma dziś wyjątkową okazję, by stać się jednym z najważniejszych centrów produkcyjnych Europy. Warto ją wykorzystać wspólnie.
Zapraszamy do kontaktu:
Alan Rdest
Business Dev. Manager
Elkat Sp. z o. o. Sp.k.
Mob. + 48573912 600

